|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
Zakładki:
GG: 7171620
MUSIC:
POLECAM:
W SIECI:
|
czwartek, 16 października 2008
Zrozumieć i nie zwariować
I stało się, "najważniejsza" osoba w Państwie dopieła swego, usiadła w sławnym fotelu, tuż obok premiera Tuska, może o to chodziło, o zdjęcie. Właśnie to, ale też fajnie jest być na zbiorowym, szczególnie kiedy nie zna się etykiety. Wkońcu trzeba wykorzystać te 5 lat, narobić zdjęć, wybrać się w kilka dalekich podróży (szczególnie fajnie kiedy się spędza 1/3 roku w domku na plaży, a za wszystko płacą wyborcy, albo taki szybki czarter - koszt tylko 250tyś złotych, nie licząc hoteli itd, dla kilkunastu znajomych o których mowa była kilka dni temu, że można z nimi polecieć). Chyba nasz prezydent obiecał kilku chłopakom taki szybki wypad do Brukseli, fakt że wejściówek nie dostali, ale chyba nasz prezydent (pozwole sobie napisać to z małej litery) powiedział żeby nigdzie się nie wybierali bez niego, a on za 15 minut będzie spowrotem, tylko sobie na chwilę usiądzie, bo jak się już zjawił no to szkoda żeby w swoim stylu nie powymachiwać sobie paluszkiem, szczególnie na Sarkozy'ego, który skutecznie go jednak poskromił. Niestety, muszę przyznać, że dzisiejszy spektakl był porażką, jeszcze większą niż ta ze Słowacją. Tam też było śmiesznie, choć chłopaki walczyli, tu jednak było żałośnie. Dalej nie potrafię tego zrozumieć, choć przyznam iż miałem nadzieje że Tusk wkońcu ustąpi, pokazując klasę. Niestety skończyło się inaczej, wkońcu każdemu kiedyś muszą puścić nerwy.
poniedziałek, 22 października 2007
Tak na szybko
Tak na szybko, to chyba nie jest źle. Nie ukrywam że bałem się troszke o wyniki tych wyborów, i że miałem nadzieję na zmianę przy sterach władzy... Udało się, Ziobro nie wygrał w Krakowie, więc moje szczęście jest jeszcze większe... Witamy spowrotem :)
środa, 17 października 2007
Piękne jest życie polityka... czasami
Posłanka Sawicka, której kariera
polityczna właśnie się skończyła, w dość żywiołowy sposób pokazała całej Polsce
stan swoich uczuć i opowiedziała o refleksjach związanych z jej działaniami
korupcyjnymi. Przyznała, iż nie ma możliwości wynajęcia sali na tą konferencję,
a fakt że odbyła się ona na korytarzach sejmowych jest wynikiem tego że ciągle
sprawuje tą jakże odpowiedzialną i zaszczytną funkcję posła na sejm RP. Nikt
nie popiera korupcji, oczywiście oficjalnie, ale wciąż 20% naszego
społeczeństwa cały czas o korupcję się ociera. Posłanka Sawicka jest tu
najlepszym przykładem. Niestety najlepszym, ale tylko w cudzysłowiu.
Władza mami. Potrafi spętać
ludzi, którzy dla niej są gotowi do najgorszych rzeczy. Posłanka była w stanie
nagiąć prawo, by tylko móc się utrzymać na stołku przez kolejną kadencję, co
niestety jej nie wyszło. Ale myślę, że ona nie jest tu wyjątkiem. Myślę, że 25%
posłów kombinuje, w mniej lub bardziej legalny sposób, jak zdobyć swoje 100
tysięcy i zapewnić wygodne życie na kolejne 4 lata. Jest to pewnego rodzaju
inwestycja, obarczona dość dużym ryzykiem, ale dająca bardzo wymierne korzyści,
na kolejne 4 lata albo i dłużej. Gdyby posłance Sawickiej udałoby się uniknąć
przyłapania na tym jakże nieuczciwym występku, mogłaby się nie przemęczać jako
szeregowy poseł, cierpliwie i grzecznie przychodzić na najważniejsze głosowania
i potulnie wciskać przycisk i podnosić rękę wtedy, kiedy od niej tego by się
wymagało. Lecz jej niestety się nie udało.
Myślę że PO w takim działaniu
lokuje się w końcówce partii politycznych. PiS, Samoobrona czy LPR wiodą tu
prym, ale nic nie usprawiedliwia tego co się stało. Dziwię się tylko PiSowcom,
którzy śmieją się z tragedii osobistej tego człowieka, podejrzewając że PO
podstawiło posłankę Sawicką przed kamerami i kazało jej płakać i błagać o
litość. A dla mnie to akt dużej odwagi, osobistej, że potrafiła wyjść i
przeprosić tych wszystkich, którym teraz trudno jest jej spojrzeć w oczy.
sobota, 05 maja 2007
Daleko
I znów przychodzi refleksja, więc czas na powrót... Nie wiem czy uda sie to jakoś kontynuaować, nadać temu blogowi pęd jaki miał kiedyś, ale zawsze warto spróbować. Dużo wody upłynęło, niekoniecznie w Wiśle, od ostatniego wpisu tutaj. Ale czas przyniósł sporo nowych rzeczy, i myślę że samych dobrych rzeczy... Wspólne plany, spokój ducha, odnalezienie tego na czym tak bardzo wielu zależy. Tylko znów ta rozłąka. Za oknem typowa angielska pogoda... W Polsce chyba nie jest lepiej, ale ja tu się motam i myślę co by zrobić by być jak najbliżej jej... Jeszcze tylko dwa tygodnie, potem znów dwa tygodnie, i jeszcze potem cały miesiąc... A miało być tak łątwo i krótko, a teraz człowiekowi przychodzą złe myśli, nic go nie cieszy, i marzy o tym żeby tylko móc zanurkować...
niedziela, 16 października 2005
W oczekiwaniu...
Tak sobie siedze i czekam... Do 20.30 jeszcze trochę czasu, a ja wciąż nie mam pojęcia za co się wziaść. Bo kiedy nie ma tej drugiej, lepszej połowy, to wszystko wydaje się nie mieć celu i nijakiego sensu w tym nie ma.
Może zacznę się rozglądać za jakąś nową pracą?? Nie żeby to co robię mi się nie podobało, wkońcu coś takiego robi ledwo kilka osób w Polsce, ale kiedy człowiek tyra jak dziki, daje z siebie wszystko, a potem jedengo dnia traci motywację do robienia czegokolwiek, to jest to moment bardzo deprymujący i demobilizujący do robienia więcej niż potrzeba. Wiem, jestem niecierpliwy, ale zawsze myślałem że ciężką pracą da się coś zmienić, tak jak wiarą i walką da się zmienić losy miłości...
Bo w czwartek znów się wszsytko skończyło, podobno... W piątek nie mogliśmy wysiedzieć bez siebie, w sobote porwałem ją z odjeżdzającego pociagu i znów długo rozmawialiśmy w nocy... Jak to się skończy... Kiedy to się skończy... Niechciałbym, żeby wogóle się cokolwiek kończyło... Myślałem, że miłość to najważniejsza rzecz w życiu, że dwie osoby które się kochają, są skazane na bycie razem... Niekoniecznie...
sobota, 15 października 2005
Zwykła sobota
Dlaczego taka zwykła?? Moje Słoneczko pojechało, a ja uznałem że czas wziaść się za porządki :) pranie wstawione, zmywarka też, to teraz trzeba jakieś zakupy zrobić...
piątek, 14 października 2005
Powrót.. znowu??
Oj, znów się porobiło...
Tak jak zwykle, kto nie ma szczęscia w miłości... :) No tak, to chyba ja. Ale tak już musiało być, kolejny raz człowiek traci wiarę w lepsze jutro. To jest, ale może powinienem napisać była długa historia. Ciekawe jestem jak to jest z powrotami, bo mnie się nigdy nie udawało, ale może inni mają więcej szczęscia i rozumu żeby wiedzieć jak to rozegrać.
I czy jest się w stanie zrobić wszystko dla osoby którą się kocha?? Czy można pozwolić jej odejść do kogoś z kim chcę być?? Czy zawsze przywiązanie wygrywa z prawdziwym, dzikim uczuciem??
czwartek, 21 lipca 2005
powrót
Oj się porobiło... Tysiąc zmian przez ostatnie pół roku, to chyba sporo, moje życie okręciło się o 180 stopni, ale jest ok, nigdy nie narzekałem, no może troszkeczkę :) Trzeba więc nadrobić ten stracony czas...
niedziela, 05 grudnia 2004
Air Polonija
Witam! To się musiało stać, prędzej czy później. Szkoda tylko że akurat teraz, dzisiaj. Dotknęła mnie ta wiadomość osobiście. A to z powodu mojego brata, który dziś akurat miał wracać z Londynu. Z małym zdziwieniem dowiedział się na Stansted, że jednak dziś nie poleci :( A mówił wcześniej, że miał lecieć Sky, tylko tak sobie pomyślał o wspieraniu polskiego biznesu :) No i się tak nawspierał, że musiał jednak kupić nowy bilet na Sky na jutro rano. Tak więc długo oczekiwany powrót, znowu musiał odłożyć, delektując się cudowną nocą na podlondyńskimlotnisku. Tylko dziwne jest, że AP cały czas pozwalała ludziom bookować bilety, wiedząc że tak to się skończy. Czyli znowu wychodzi z tego jedna, wielka granda!
sobota, 06 listopada 2004
Cios w nos
Tak się nie robi. Jak się z kimś kończy i daje mu się kopa, to nie powinno się mówić potem że się tęskni, nieprawdaż!?
|